To była absolutnie niezapomniana podróż! Wycieczka do Egiptu z Matys Travel przerosła nasze oczekiwania pod każdym względem. Organizacja na najwyższym poziomie – wszystko dopracowane, bez stresu i z pełnym poczuciem zaopiekowania od początku do końca. Program był fantastyczny i bardzo różnorodny – od zwiedzania, po cudowne chwile relaksu. Ogromne wrażenie zrobiły na nas piramidy i świątynie – miejsca, które znaliśmy tylko ze zdjęć, a na żywo są po prostu magiczne. Dolina Królów to coś niesamowitego – historia dosłownie na wyciągnięcie ręki! Szczególnie zapamiętamy klimatyczną wycieczkę łódką po Nilu w Kairze oraz wizytę w wiosce nubijskiej – autentyczne, kolorowe i pełne życia doświadczenia. Na ogromny plus zasługuje też miejscowy przewodnik Mina – z niesamowitą wiedzą, pasją i poczuciem humoru, dzięki czemu każde miejsce nabierało jeszcze większego znaczenia. Hotele i kajuty na statku bardzo komfortowe, a cała atmosfera wyjazdu po prostu rewelacyjna. Każdy dzień dostarczał nowych wrażeń i pięknych wspomnień. Dodatkowo właściciel biura, Pan Krzysztof Matys, będący egiptologiem, wykazał się imponującą wiedzą o kraju, jego historii i kulturze – to było czuć w każdym elemencie programu i sposobie jego prowadzenia. Z całego serca polecamy Matys Travel – jeśli marzycie o Egipcie bez stresu i z dopiętym każdym szczegółem, Bożena i Andrzej Gałuszka
Najlepszą okazję do spotkania z plemionami daje odbywający się raz w tygodniu targ. W dniu targowym miasteczko ożywa. W jego centrum jest duży plac ubitej ziemi. Na ten plac ściągają ludzie z całej okolicy. Idą pieszo nawet 50 km. Niosą co się da, worek zboża na głowie, kiść bananów lub koguta pod pachą. Aż 90% gospodarki Etiopii to rolnictwo, głównie w małych gospodarstwach. Uprawia się na własne potrzeby. Sprzedaje się niewiele. Zresztą, odnosimy wrażenie, że to nie handel jest tu najważniejszy. Nie widać zachwalania towaru, reklam, targowania. Żadnej pasji kupieckiej. Więcej jest za to wesołych rozmów. Targ jest wydarzeniem towarzyskim. Ludzie idą taki kawał drogi po to by się spotkać, po to by usłyszeć coś spoza własnej wsi.
Towar rozkładany jest wprost na ziemi lub na rozesłanych matach. Sprzedający siedzą w kucki lub na niewielkich, wyrzeźbionych z jednego kawałka drewna stołeczkach. Stołek taki, (po etiopsku „borkota”) jest nieodłącznym towarzyszem podróży każdego mężczyzny. Widzimy dziesiątki mężczyzn idących na targ. Nie niosą towaru na sprzedaż bo to raczej domena kobiet. Jedyne co dzierżą w ręku, to właśnie borkota. Niektórzy mają jeszcze nóż przy pasku i karabin na plecach. Ale z Kałasznikowem na targ nie wejdą, jest przecież zakaz posiadania broni palnej. Widziałem piękną historię. Przy wejściu na plac targowy jest budka, przy niej rządowi policjanci. Chcesz przejść dalej, musisz zostawić broń w przechowalni. Dostaniesz numerek jak w szatni. Wychodząc odbierzesz swój karabin. Obserwowałem, to działa. Zostawiają, odbierają. Nie tylko broń palną, ale też noże. Na targu panuje zaprowadzony przez rząd porządek.
Rząd jest tu nośnikiem cywilizacji. Nowoczesność zdobywa te tereny z jego nakazu. Dokłada się starań by tutejsi mieszkańcy włożyli ubrania, a nie chodzili niemal nago. Przy pomocy chińskich przedsiębiorstw, trwa wielka budowa dróg. Wszyscy mówią, że to ostatnia szansa by zobaczyć naturalnie żyjące plemiona Etiopii.
Zobacz więcej:
“Etiopia. Śladami Arki Przymierza”
© Krzysztof Matys
Artykuł w nieco zmienionej formie ukazał się w “Kurierze Porannym” (22 lutego 2008) pod tytułem: “Żona za 40 krów”.
Krzysztof Matys Travel
tel. 85 742 90 15, 85 742 90 16
[email protected]
Nasze biuro specjalizuje się w organizowaniu wycieczek egzotycznych. Do Państwa dyspozycji jest nasza wiedza i doświadczenie. Otrzymacie fachowe, profesjonalne doradztwo. Na wszystkie pytania odpowie Krzysztof Matys, pilot i przewodnik, znawca i miłośnik Etiopii.




Dodaj komentarz