To była absolutnie niezapomniana podróż! Wycieczka do Egiptu z Matys Travel przerosła nasze oczekiwania pod każdym względem. Organizacja na najwyższym poziomie – wszystko dopracowane, bez stresu i z pełnym poczuciem zaopiekowania od początku do końca. Program był fantastyczny i bardzo różnorodny – od zwiedzania, po cudowne chwile relaksu. Ogromne wrażenie zrobiły na nas piramidy i świątynie – miejsca, które znaliśmy tylko ze zdjęć, a na żywo są po prostu magiczne. Dolina Królów to coś niesamowitego – historia dosłownie na wyciągnięcie ręki! Szczególnie zapamiętamy klimatyczną wycieczkę łódką po Nilu w Kairze oraz wizytę w wiosce nubijskiej – autentyczne, kolorowe i pełne życia doświadczenia. Na ogromny plus zasługuje też miejscowy przewodnik Mina – z niesamowitą wiedzą, pasją i poczuciem humoru, dzięki czemu każde miejsce nabierało jeszcze większego znaczenia. Hotele i kajuty na statku bardzo komfortowe, a cała atmosfera wyjazdu po prostu rewelacyjna. Każdy dzień dostarczał nowych wrażeń i pięknych wspomnień. Dodatkowo właściciel biura, Pan Krzysztof Matys, będący egiptologiem, wykazał się imponującą wiedzą o kraju, jego historii i kulturze – to było czuć w każdym elemencie programu i sposobie jego prowadzenia. Z całego serca polecamy Matys Travel – jeśli marzycie o Egipcie bez stresu i z dopiętym każdym szczegółem, Bożena i Andrzej Gałuszka
Każdy z tych sąsiadów może być źródłem przenikających do Jordanii islamskich ekstremistów. Mimo tego odwiedzając Jordanię od razu zauważymy, że w kraju panuje ład i porządek, a ludzie są inni niż na przykład w Egipcie. Sprzedawcy pamiątek spokojniejsi, nie tak natarczywi. Poziom życia wyższy, gospodarka w lepszym stanie. Od zachodu Jordania graniczy z Izraelem. Dziś między obydwoma krajami panują w miarę normalne, sąsiedzkie stosunki (formalny stan wojny między obydwoma krajami trwał od 1948 aż do 1993 roku). Przynajmniej na tyle, że uznają się wzajemnie i pozwalają na ruch graniczny. Korzystają z tego wszyscy, i turyści, i miejscowi. Wielokrotnie widziałem jak rano robotnicy z Jordanii szli do pracy w Izraelu. Ma to znaczenie i dla rzesz uchodźców palestyńskich mieszkających po drugiej stronie Jordanu. Granica rozdziela rodziny. Dzięki unormowaniu stosunków izraelsko – jordańskich mogą się odwiedzać; los uchodźcy staje się mniej okrutny.

Rządzący od 1999 roku Abdullah przejął władzę po swoim ojcu Hussajnie II. Dziś w wielu miejscach kraju zobaczyć można ich portrety obok siebie. Jordańczycy szanują rodzinę królewską, Abdullah popularny jest tu chyba bardziej niż gwiazdy Hollywoodu. Na co dzień dba o tę popularność. Wykształcony na najlepszych światowych uczelniach; studiował m.in. i na brytyjskiej akademii wojskowej. Potrafi skakać na spadochronie, pilotować samoloty, nurkować itd. Media pokazując króla w takich sytuacjach budują jego autorytet. Pomaga mu w tym jego żona, królowa Rania. Angażuje się bardzo mocno w działalność charytatywną oraz w program podnoszenia statusu kobiet. Jordańczycy z dumą mówią o tym ,że większość studentów w ich kraju to właśnie kobiety.
Zabójstwa kobiet
Szczególnie na prowincji, w małych miejscowościach społeczeństwo bywa bardzo konserwatywne. Nadal zdarzają się z Jordanii tzw. honorowe zabójstwa kobiet. Ojcowie lub bracia czują się w obowiązku strzec dobrego imienia rodziny. Zagrozić może mu niewłaściwe prowadzenie się córki, siostry bądź żony.
Co roku odnotowywanych jest około 35 zabójstw na tym tle. Z reguły społeczności lokalne traktują takie sprawy z przymrużeniem oka, nie wszystkie przypadki zgłaszane są policji. Sprawcy, jeśli w ogóle otrzymują jakieś wyroki, to zazwyczaj łagodne (często tylko 6 miesięcy więzienia!). Organizacje strzegące praw człowieka starają się nagłaśniać takie przypadki, aby miejscowa policja nie mogła ich zatuszować. Jeden z najgłośniejszych przypadków ostatnich lat to zabójstwo dziewczyny przez brata, który w telefonie komórkowym kolegi zobaczył jej zdjęcie. To wystarczyło by zamordować siostrę w obronie honoru rodziny. Koran szczegółowo reguluje sprawę„ziny ” czyli złego prowadzenia się kobiety. Fakt ten musi potwierdzić przynajmniej czterech światków, a karę wymierzyć mają władze. Nie ma mowy o samosądzie. Chyba nikt nie potrafi wytłumaczyć skąd tak naprawdę wzięła się ta okrutna praktyka w muzułmańskich społecznościach. Faktem natomiast jest, że wyeliminowanie jej z jordańskiego życia spotyka się z dużym oporem.
Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys, sierpień 2008.




Dodaj komentarz