fbpx

Swanetia

Na olbrzymią atrakcyjność regionu składa się kilka czynników. Pierwszy to góry. Dzikie i trudne do przebycia. Przez stulecia skutecznie osłaniały prowincję. Dzięki nim Swanetia pozostawała wolna, a chłopi unikali pańszczyzny. Drogę do stołecznej Mestii wybudowano dopiero w 1937 r. Wtedy po raz pierwszy dotarło tu koło! Wcześniej Swanowie używali zwierząt jucznych i sań. Zresztą i dziś, właśnie te formy transportu sprawdzają się najlepiej na stromych, górskich stokach. Najwyższe szczyty w paśmie odgradzającym region od reszty Gruzji sięgają 4 tys. m. Prowadząca tu trasa jest bardzo malownicza.

Gdy w Swanetii spadnie śnieg. Widok z okienka wieży w Uszguli

Kamienne wieże są symbolem Swanetii. Jeszcze nie dojechaliśmy do Mestii, jeszcze jesteśmy w drodze. Dopiero na granicy prowincji, ale już wszyscy wyskakujemy z auta, żeby w resztkach dziennego światła zrobić zdjęcia. Wierzyć nam się nie chce, że później będzie jeszcze lepiej. Pierwsze swaneckie baszty na naszej trasie. Czytaliśmy o nich, oglądaliśmy na zdjęciach, ale tu, w naturze, przebijają wszystko. Zwykła, mała wieś. Kilka gospodarstw. Wieczór, więc krowy schodzą z pastwisk. Słychać uczepione do nich dzwonki. Normalne życie, jak to na wsi. Z jedną różnicą, wznoszące się tu wieże liczą jakieś 800 lat! I stanowią najzwyklejszą część zabudowań. Ot, po prostu, budynki gospodarcze…

Mestia

Stolica Swanetii. Jak ją scharakteryzować? Jak opisać? Czy się w ogóle da? Niewielkie miasteczko. Od kilku lat przeżywa budowlaną hossę. Przebudowywane jest całe centrum. Wszystko – ulice, chodniki, domy, kamienice. Za chwilę będzie pięknie, może jak we włoskim miasteczku, może jak na Lazurowym Wybrzeżu. Ale czy nie zniknie niepowtarzalny urok swaneckiej osady? Czy nie stanie się zbyt nowoczesna, za bardzo wygładzona?

Mestia

Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba wyjść odrobinę poza centrum. Zająć jedno z dobrych, widokowych miejsc i oglądać. Obrazki takie jak na zdjęciach. Rano, wśród wież snuje się mgła. Siedząc przy śniadaniu widzimy jak się unosi i udaje chmury. Nocą wszystkie wieże są podświetlone. Tworzy to niesamowity, jedyny w swoim rodzaju spektakl. Byłem w wielu miejscach świata i widok Mestii nocą, uważam za jeden z najpiękniejszych.

Wydaje się, że dopóki będą wznosiły się tu wieże, miasteczko zachowa swój niepowtarzalny wdzięk.

Widok na Mestię. Charakterystycznym elementem krajobrazu są kamienne wieże

Większość baszt pochodzi z XII wieku! Każda składa się z trzech kondygnacji. Kiedyś pełniły rolę domu, budynku gospodarczego i twierdzy. Broniono w nich kraju przed inwazją agresorów, ale służyły też jako schronienie w trakcie ciągnących się latami walk rodowych. Swanowie dobrze znają mechanizm wendetty. Ostatnia duża jej fala miała miejsce na początku XX wieku. Statystyki z roku 1931 pokazują, że na 100 dorosłych kobiet przypadało tylko 70 mężczyzn. Zwyczajną rzeczą były też porwania. Uprowadzano młode kobiety. Istniał też taryfikator wykupu. I tak, za ładną dziewczynę płacono tyle co za dobrą strzelbę ze srebrnymi okuciami.

Uszguli i widok na Szcharę – najwyższą górę Gruzji

Uszguli

Po co fatygujemy się aż tu, skoro swaneckie wieże widzieliśmy już w Mestii? Po co tłuc się po nieprawdopodobnych wertepach, jeśli w Mestii, w przebogatym muzeum, można zobaczyć liczące ponad tysiąc lat ikony i inne zabytki miejscowej kultury? Dla samego Uszguli! To najwyżej położona europejska osada (2200 m n.p.m.). Legenda wśród podróżników i alpinistów. Być tu po prostu trzeba. I nie okaże się to pustym, snobistycznym wyczynem. Naprawdę warto!

Uszguli, widok na Szharę - najwyższą górę Gruzji

Uszguli, a za wsią – Szchara, 5193 m n.p.m.

Wspinamy się na łąkę za wsią. Na szczęście to środek lata. Już w październiku spadnie tu śnieg i kilkumetrową warstwą zalegnie na pół roku. Widoki oszołamiające. I do tego ten jeździec! Wyrwał się jak w teatrze, jakby uczestniczył w jakimś przedstawieniu! Idziemy do cerkwi Lamaria. Prosta i surowa w formie jak cała okolica. Kamienna jak wszystko dookoła. Malutka, żeby do niej wejść trzeba się nisko pochylić. Półmrok, kilka cieniutkich świec tylko troszeczkę rozjaśnia wnętrze. Ortodoksyjna. Kobiety muszą włożyć spódnice. Na szczęście można je tu wypożyczyć.

W środku zobaczymy freski z XII wieku. To one przyciągają uwagę zwiedzających. Przejrzałem zdjęcia w internecie. Jeśli gdzieś pojawia się fotografia z wnętrza tego kościółka, to zawsze ukazuje to samo, tronującego Chrystusa, wymalowanego w niszy ołtarzowej. Każdy fotograf unosi obiektyw aparatu. W ten sposób, że w kadrze nie mieści się akurat to, co jest najbardziej interesujące. Mam na myśli kamienną zasłonę ołtarza. Znajdują się tu typowe, stare, gruzińskie carskie wrota. Po zajęciu Sakartwelo przez Rosję, na początku XIX wieku, przeprowadzono proces wymiany. Przemalowywano obrazy na wzór rosyjski i wznoszono nowe, drewniane zasłony ołtarzowe. Tylko w nielicznych miejscach zachowały się te prawowite, gruzińskie. Są więc cenną atrakcją. Przetrwały w Swanetii bo region ten dzięki naturalnym warunkom i waleczności mieszkańców długo stanowił niezależną enklawę.

Gruzja Uszguli

Uszguli

Jesteśmy tu na początku lipca. Kwitną łąki. Intensywnie, szaleńczo. Mocniej niż u nas. Jakby chciały zdążyć. Lato nie trwa długo. Pełna kwiatów zieleń uroczo kontrastuje z ośnieżonymi swaneckimi szczytami. Położona nieopodal Uszguli Szchara wznosi się na wysokość 5193 m n.p.m. To najwyższa góra Gruzji. Drugim słynnym szczytem Swanetii jest Uszba. Trochę niższa, sięga 4710 m. Trudna do zdobycia ze względu na pionowe, skalne ściany i uciążliwe warunki pogodowe. Swanowie wierzyli, że była siedzibą Dali, bogini łowów, zwierząt i górskich ostępów. W 1964 r. grupa miejscowych alpinistów, pod dowództwem pochodzącego z Mestii, Michaiła Chergianiego, przeprowadziła udany atak najtrudniejszą trasą. Do pokonania była pionowa ściana wysokości 1300 m, zwana lustrem. Wejście zajęło tydzień, z czego trzy doby, alpiniści spędzili przypięci do skały. Namiot udało się rozbić dopiero siódmego dnia, już na szczycie góry. Uszba uważana jest za najwspanialszą górę Kaukazu i jedną z najpiękniejszych na świecie.

Lato w Swanetii

W Uszguli trzeba zobaczyć małe muzeum ulokowane w jednej ze starych wież. Są tam ikony i krzyże pochodzące z głębokiego średniowiecza. Przetrwały zwyczajnie, na ścianach tutejszych cerkwi. W niektórych wiszą do dziś. Można je zobaczyć. Trzeba zajechać do którejś z położonych na odludzi wsi i koniecznie… zyskać zaufanie miejscowych. Inaczej nie wpuszczą, nie pokażą. Okaże się, że zagubił się klucz do olbrzymiej kłódki wiszącej na drzwiach kościółka lub coś innego uniemożliwia odkrycie skarbów przed obcymi. Najlepiej odwiedzać te miejsca w towarzystwie kogoś kogo tutejsi znają. Wtedy można więcej. Ostrożności i uporowi Swanów zawdzięczamy to, że przetrwały tu największe skarby gruzińskiego chrześcijaństwa.

Warto przejść uliczkami Uszguli. Wąskie, kręte, zabłocone. Otoczone prostymi w formie kamiennymi budynkami. Są dobrym miejscem wypoczynku dla na wpół tylko oswojonych świnek. Ich szczecina wskazuje na to, że mają sporo wspólnego z leśnymi kuzynami.

Kamienna wieża w Uszguli. Ma prawie tysiąc lat!

Z twarzy mijanych osób wyczytać można coś interesującego. Jest w nich życzliwy dystans. Zdają się nie niepokoić i nie ekscytować widokiem przyjezdnych. Pozdrowieni, ukłonią się i idą dalej. Regiony takie jak ten, prędzej czy później, w wyniku turystycznego ruchu wpadają w pułapkę. Rzesze odwiedzających burzą spokój miejscowych i tworzą zupełnie nowe okoliczności. Spokojne wsie i miasteczka zamieniają się w targowiska i miejsca pracy dla każdego, kto na turyście chce zarobić chociażby dolara. Tu tego nie widać. Cała Gruzja wydaje się być na to w dużym stopniu uodporniona, a Swanetia najmocniej.

Nowoczesność wchodzi nieśmiało. Warunki do życia są trudne. Zimą, jedyna droga, zasypana jest śniegiem. Nie ma tu jeszcze hoteli. Latem działa niewielka restauracja. Znajomy Gruzin z Tbilisi opowiadał mi, że chciał kupić tu ziemię. Żeby wybudować hotel. Prowadzi interesy w branży turystycznej, uważa, że to dobry pomysł. Mimo ponawianych kilkukrotnie prób nie udało mu się. Nikt nie chce sprzedać ziemi. Nie tu. Nie w Uszguli. Obejścia mogą chylić się ku upadkowi, cała rodzina wyjedzie, ale siedliska nie sprzeda. Mówią, że nigdy i za nic. Nadal są bardzo konserwatywni.

Uszba, najsłynniejsza góra Swanetii

Kuchnia

Najbardziej typowym swaneckim daniem jest kubdari. Przypomina znane z innych regionów Gruzji, lobiani, tyle że w tym przypadku nadzienie stanowi mięso, a nie fasola. Smak wyborny! Będąc w Uszguli, zamawiamy kubdari w lokalnej knajpce. Z kuchni dolatuje intrygujący zapach, a ciemną salę jadalną wypełnia konserwujący wszystko dym. Klimat niepowtarzalny. Wykonanie tej potrawy podobno jest bardzo proste. Chyba musi, ponieważ na kubdari nigdy nie czeka się długo. Szybko pojawia się na stole. Oto przepis na kubdari. Należy wziąć: 200 g mąki, pół łyżeczki drożdży, pół łyżeczki soli, szczyptę cukru, wodę gazowaną (będzie lepsze ciasto), 100 g mielonego mięsa wołowo-wieprzowego, małą cebulę, 2 ząbki czosnku, suszony koperek, kolendrę i pieprz. Farsz mięsny zawijamy w ciasto, formujemy jeden duży placek i pieczemy.

Swaneckie góry latem

Podstawowe informacje o Swanetii

Swanetia (alternatywna wersja w jęz. polskim to Swanecja). Region w północno-zachodniej Gruzji. Od republik Federacji Rosyjskiej oddziela ją główne pasmo Wielkiego Kaukazu, z największa górą Gruzji – Szcharą (różne dane odnośnie wysokości: od 5068 do 5193 m n.p.m.). Inne szczyty to Rustaweli (4960), Gestola (4859), Tetnuldi (4851) i oczywiście słynna Uszba (4710). Najwyższy szczyt Kaukazu, Elbrus leży już po stronie rosyjskiej.

Region dzieli się na Dolną i Górną Swanetię. Rozdzielają je Góry Swaneckie (Laija – 4007 m n.p.m.). Stolica Górnej Swanetii jest Mestia. Kolejne znane wśród turystów miejscowości to Uszguli i Lentechi.

Jedna ze wsi

Trudne do przebycia góry zapewniały miejscowym izolację i względny spokój. Dzięki nim Swanetia uniknęła morderczych najazdów mongolskich, hord Tamerlena, wojsk perskich i tureckich. Prowincja ta jako ostatnia poddała się też władzy rosyjskiej (formalnie w 1859 r., ale i wtedy jeszcze niełatwo było kontrolować krnąbrnych Swanów).

Swanowie posługują się swoim językiem, który uznać można za dialekt języka gruzińskiego. Nie posiadają za to osobnego alfabetu. Znaleźć można różne dane statystyczne. Liczba osób mówiących po swanecku (swanuri) szacowana jest na 15-30 tys.

Turyście w Swanetii

Historycy są zgodni co do tego, że Swanowie na tym terenie mieszkali już w II tysiącleciu przed Chrystusem. Strabon, grecki historyk, podróżnik i geograf, 2 tys. lat temu pisał na ich temat, że „są bardzo odważni i silni, panują niemal nad wszystkimi dookoła i władają szczytami Kaukazu”. Chrześcijaństwo dotarło tu w VI w. i od tej pory ono nadawało kształt miejscowej kulturze. Choć, rzecz charakterystyczna dla tego regionu, przetrwały tu również liczne relikty przedchrześcijańskich wierzeń. W swaneckim (swańskim) folklorze funkcjonują takie postaci jak Gerbet – bóg nieba, gór – Al, polowania – Dali, lasów – Ansad. Silny jest kult zmarłych przodków, wody i domowego ogniska.

Piloci naszych wycieczek w Mestii

Turystycznym centrum regionu jest Mestia. Funkcjonuje tu w miarę rozwinięta baza noclegowa. Jest kilka hoteli o standardzie trzech gwiazdek. Są to nowe, wygodne obiekty. Ale nieduże, dlatego rezerwować miejsca, szczególnie w sezonie, należy z dużym wyprzedzeniem. Funkcjonują też pensjonaty i kwatery prywatne. Z Mestii urządza się jednodniowe wycieczki do Uszguli. Odległość nie jest wielka (ok. 45 km), ale jej pokonanie zajmuje do 3 godzin. Górska, kręta i bardzo wyboista droga wymaga samochodu terenowego z napędem na dwie osie.

Najkrótsza wyprawa do Swanetii wymaga 3 dni. Pierwszy na dojazd do Mestii. Z Tbilisi zajmie to 8-9 godzin. Z Kutaisi o połowę mniej – i tak właśnie najlepiej zrobić. Jadąc stamtąd nie trzeba się tak spieszyć, można robić liczne widokowe przystanki, a po dotarciu do Mestii będzie jeszcze czas na zwiedzanie miasteczka. Drugi dzień to wyprawa do Uszguli. Trzeci zajmuje droga powrotna, najlepiej przez Poti do Batumi. Przy taki rozwiązaniu rano oglądamy lodowce na Uszbie, a popołudniu pływamy w Morzu Czarnym.

Tekst: Krzysztof Matys, sierpień 2012 r.

Atrakcyjna wycieczka objazdowa. Najważniejsze miejsca w Gruzji plus rewelacyjna Swanetia. Wyprawa dla koneserów. Kameralna grupa (około 18 osób!), pilot/przewodnik doskonale znający Gruzję, wysoki standard świadczeń. 

Jedna odpowiedź do “Swanetia”

  1. Gosia pisze:

    Tekst rewelka. Szukam czegos w necie o Swanetii i prawie nic nie ma. A tu jakies konkrety. Dzieki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opinie o naszym biurze

Najnowsze komentarze

Newsletter

Zapytaj o ofertę