fbpx

Etiopia od kuchni

Tela, tedż i pijaństwo
Tradycyjne etiopskie piwo to tela. Trunek bardziej nobilitujący to tedż, czyli miód pitny. Klarowny, żółty kolor, zapach przypominający kwiat lipy. Warto spróbować. Smaczny i bezpieczny pod warunkiem, że kupiony z pewnego źródła. Polecam raczej na północy Etiopii, gdzie łatwiej o tedż dobrej jakości. Na południu kraju dominują raczej bardzo tanie podróbki. Barwiony na żółto samogon. W dni targowe, w karczmach obok targu upijają się nim całe rzesze miejscowych, mężczyźni i kobiety. Bezbronni wobec alkoholizmu. Dopóki znali tylko tradycyjne, niskoprocentowe piwo, nie było problemu. Ale z północy (a więc z Europy) przyszła umiejętność destylacji. Dziś, twardy alkohol wyniszcza miejscowych, jest zagładą dla ostatnich naturalnych plemion Etiopii. Smutne.

A w dzień targowy wielkie picie

A w dzień targowy wielkie picie

Największy przysmak Etiopczyka
Etiopczycy, jeśli tylko na to ich stać i nie ma akurat częstych tu postów, jedzą duże ilości mięsa. Uwielbiają mięso na surowo. W Addis Abebie są wyspecjalizowane w tym dzielnice. Coś jak mały sklepik albo stragan. A w środku jeszcze ciepłe mięso wołowe. Jeśli komuś lepiej się powodzi wpada tu na wyżerkę. Pachnie barbarzyństwem. Przebywający tu na początku XX wieku, rosyjski podróżnik Bułatowicz, doskonale rozumiał kulinarne gusta Etiopczyków. W jego zapiskach znajdujemy takie oto zdanie: „Trudno wyobrazić sobie coś smaczniejszego niż surowe mięso”. Konsekwencją takich upodobań były i ciągle są pasożyty przewodu pokarmowego, z najpopularniejszym tasiemcem na czele. Dlatego też każdy Etiopczyk regularnie, co kilka miesięcy przechodzi kurację przeczyszczającą. Służą do tego nasiona rośliny kusso. Są skuteczne. Na tyle, że w czasie ich zażywania bierze się wolne w pracy lub szkole. Inaczej się nie da. Czyści zbyt intensywnie. Według wspomnianego już Bułatowicza „umrzeć nie pozbywszy się solitera to nieprzyzwoitość”. Dlatego obowiązkowo urządza się takie atrakcje również umierającym.

Krew z mlekiem
Etiopskie krowy dają mało mleka, ale za to doskonałej jakości. Tak tłuste, że masło ubija się prosto z mleka, a nie ze śmietany jak to kiedyś robiły polskie gospodynie. Wiadra na mleko wytwarza się z plecionki i wosku lub żywicy, a następnie wędzi się je, co zabezpiecza przechowywane w nich płyny przed kwaśnieniem. Prosty i genialny sposób w miejscu, gdzie nie ma elektryczności i lodówek. Niektóre pasterskie plemiona piją mleko zmieszane z krwią. Jest bardziej odżywcze. A czasie, gdy uduj mleka jest słabszy, pije się czystą krew. Upuszcza się ją średnio raz na miesiąc, z tętnicy szyjnej. W ten sposób, nie zabijając cennych krów, w pełni korzysta się z ich dobrodziejstwa.

Młodzi pasterze

Młodzi pasterze

Jest to bydło afrykańskie, typu zebu. Charakteryzują się tłuszczowym garbem na karku, potężnymi, szeroko rozstawionymi rogami, i dużą odpornością na lokalne warunki. Europejskie gatunki nie przyjęły się tu. Głównym problemem były pasożyty. Na południowo- zachodnich rubieżach Etiopii, w najmniej dostępnej dolinie rzeki Omo, wśród naturalnie żyjących plemion, krowy nadal są podstawowym środkiem płatniczym. Pan młody, bydłem płaci za żonę!

Bimber z czosnku
Również na południu Etiopii, tuż obok Arba Minch, ale na tyle wysoko w górach, że klimat tu jest już chłodniejszy, mieszkają Dorze. Lud ten słynie z uprawy „fałszywego bananowca”. Roślina przypomina wyglądem bananowiec i jest podstawa wyżywienia miejscowych. Je się rosnące pod ziemią bulwy, a ze sfermentowanego miąższu łodyg wypieka się „kocio”, czyli grube placki pełniące rolę chleba. Takie sobie, trzeba by się przyzwyczaić. Ale i tak nic nie dorówna porażającemu efektowi smakowemu bimbru z czosnku. Najpodlejszej jakości samogon. Częstują. Jak tam będziecie, spróbujcie koniecznie!

Lunch w Górach Siemen

Lunch w Górach Siemen

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys

Więcej artykułów o Etiopii: Arka Przymierza, szkoła, plemiona południa…

Krzysztof Matys Travel
tel. 85 742 90 15, 85 742 90 16

[email protected]

Wycieczka do Etiopii.

Nasze biuro specjalizuje się w organizowaniu wycieczek egzotycznych. Do Państwa dyspozycji jest nasza wiedza i doświadczenie. Otrzymacie fachowe, profesjonalne doradztwo. Na wszystkie pytania odpowie Krzysztof Matys, pilot i przewodnik, znawca i miłośnik Etiopii. Zapraszamy!

 

Strony: 1 2

4 odpowiedzi na “Etiopia od kuchni”

  1. […] Oryginalnym napojem pasterzy jest mleko zmieszane z krwią. To bardzo odżywcza mieszanka. A w czasie, gdy mleka jest mniej, pije się czystą krew. Upuszcza się ją średnio raz na miesiąc, z tętnicy szyjnej. W ten sposób, nie zabijając cennych krów, w pełni korzysta się z ich dobrodziejstwa. Więcej na ten temat w artykule: Etiopia od kuchni. […]

  2. […] Na samosy trafiłem też w Etiopii. We wschodniej części kraju. Widać musiały dotrzeć tu przez Ocean Indyjski. Duże jak pięść, pękate, wypełnione soczewicą. Artykuł: Etiopia od kuchni. […]

  3. Wiktoria napisał(a):

    Miałam okazję spróbować tej kuchni w Warszawie w restauracji Afrykasy. Byłam mile zaskoczona. Niby prosto te dania wyglądają, ale smakowo są bardzo bogate i aromatyczne. Bardzo mi się podoba sposób podania i jedzenie rękoma. Kuchnia ciekawa i intrygująca. Na pewno jeszcze nie raz jej skosztuję.

  4. Franek napisał(a):

    Bardzo ciekawy artykuł. Indżerę ostatnio jadłam w restauracji Afrykasy, która serwuje dania kuchnii etiopskiej. Te smaki są wspaniałe. Kytfo Tybs to coś niesamowitego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Opinie o naszym biurze

Najnowsze komentarze

Newsletter