To była absolutnie niezapomniana podróż! Wycieczka do Egiptu z Matys Travel przerosła nasze oczekiwania pod każdym względem. Organizacja na najwyższym poziomie – wszystko dopracowane, bez stresu i z pełnym poczuciem zaopiekowania od początku do końca. Program był fantastyczny i bardzo różnorodny – od zwiedzania, po cudowne chwile relaksu. Ogromne wrażenie zrobiły na nas piramidy i świątynie – miejsca, które znaliśmy tylko ze zdjęć, a na żywo są po prostu magiczne. Dolina Królów to coś niesamowitego – historia dosłownie na wyciągnięcie ręki! Szczególnie zapamiętamy klimatyczną wycieczkę łódką po Nilu w Kairze oraz wizytę w wiosce nubijskiej – autentyczne, kolorowe i pełne życia doświadczenia. Na ogromny plus zasługuje też miejscowy przewodnik Mina – z niesamowitą wiedzą, pasją i poczuciem humoru, dzięki czemu każde miejsce nabierało jeszcze większego znaczenia. Hotele i kajuty na statku bardzo komfortowe, a cała atmosfera wyjazdu po prostu rewelacyjna. Każdy dzień dostarczał nowych wrażeń i pięknych wspomnień. Dodatkowo właściciel biura, Pan Krzysztof Matys, będący egiptologiem, wykazał się imponującą wiedzą o kraju, jego historii i kulturze – to było czuć w każdym elemencie programu i sposobie jego prowadzenia. Z całego serca polecamy Matys Travel – jeśli marzycie o Egipcie bez stresu i z dopiętym każdym szczegółem, Bożena i Andrzej Gałuszka
W trakcie podróży po południowych, najbardziej odizolowanych rejonach Etiopii, miałem okazję odwiedzić tamtejszą szkołą podstawową.
Kraj ten niesłusznie ciągle kojarzy nam się wyłącznie z biedą i głodem. Swoje najgorsze czasy ma już chyba za sobą i zaczyna intensywnie się rozwijać. Dzieje się to przy sporym wkładzie przedsiębiorstw chińskich. Chiny dostarczają technologie, specjalistyczną kadrę i pieniądze, w zamian opanowują gospodarczo spore obszary Afryki. Czerpią stąd surowce z ropą i gazem na czele. W ślad za Chinami podążają już Indie. W ten sposób azjatyckie potęgi podbijają Czarny Ląd.
Etiopia jest wielką atrakcją turystyczną. Z jednej strony, północ kraju ze wspaniałymi zabytkami wyjątkowego, etiopskiego chrześcijaństwa i domniemanym miejscem ukrycia Arki Przymierza. Z drugiej południe z tajemniczymi, pierwotnymi plemionami. Pogranicze Etiopii, Kenii i Sudanu to jeden z ostatnich, naturalnych obszarów Afryki. Nie ma tam jeszcze dróg i elektryczności. Wygląda podobnie jak za czasów Stasia i Nel (przez rejon ten mieli przemaszerować bohaterowie powieści Sienkiewicza, zanim zakończyli swą pełną przygód podróż u stóp góry Kilimandżaro, na terenie dzisiejszej Kenii).
W takim to miejscu mieliśmy okazję odwiedzić szkołę. I muszę przyznać, że zrobiła na nas całkiem duże wrażenie. Szkoła podstawowa, państwowa, położona w miasteczku Turmi, centrum administracyjnym tego terenu. W sumie 370 uczniów w 8 klasach. Klasy liczne, szczególnie te najmłodsze, nawet 50-osobowe. Dzieci bardzo miłe, może lekko wystraszone białymi przybyszami.
Nasza uwagę zwróciły dwie rzeczy. Pięknie wymalowane na ścianach budynków szkolnych pomoce naukowe oraz tablica informująca o profilaktyce AIDS, wywieszona w pierwszej klasie, czyli wśród siedmioletnich dzieci! Nieco szokujące zważywszy na obrazki jakie były na tej tablicy, ale to dlatego, że kraj ten należy do grona najbardziej zagrożonych społeczeństw na świecie. Szacuje się, że nawet 5 proc. mieszkańców Etiopii jest nosicielami wirusa HIV.




Dodaj komentarz