Wyprawa - jedna z najbardziej oryginalnych w naszym kalendarzu podróży! Święto wina w Kiszyniowie, początek października 2026 – to strzał w dziesiątkę dla każdego podróżnika - miłośnika dobrego smaku, poznawania (przypominania sobie) historii I Rzeczpospolitej, poznawania niezwykłych opowieści o kuchni, winie i bieżącej polityce w fantastycznym wykonaniu Pana Krzysztofa Matysa. Wyprawa krótka, ale od pierwszego dnia zachwyca niezwykła kameralna atmosfera w nielicznej grupie, bardzo sprawna organizacja aktywności całego dnia, nieśpieszne tempo zwiedzania. Pyszna lokalna kuchnia, wyśmienite trunki do obiadów i kolacji, no i przede wszystkim dwa dni na głównym placu na święcie wina (setki mołdawskich winiarzy, rękodzieło, kuchnia, muzyka na żywo, tańce) - czysta magia! Wyprawy do dwóch podziemnych miasteczek, labiryntów ulic z winem – Cricova (120 km) i Milestii Mici (200 km) – zapadają w pamięć na całe życie. To również nietuzinkowa wyprawa ze względu na jeden dzień pobytu w Naddniestrzu, z programem zwiedzania wytwórni koniaku Kvint i jego degustacji. Obiad w restauracji „Снова в СССР” w Tyraspolu, podziałał jak swoista kapsuła czasu do radzieckiej epoki (czerwone obrusy, popiersia i portrety Lenina, plakaty propagandowe, stare odbiorniki radiowe oraz oryginalne pamiątki z tamtych lat). To tylko kilka argumentów, aby polecić tę wyprawę z czystym sercem! Dziękujemy! Janina i Wojciech
Jak zdobywano najwyższe szczyty, w jaki sposób przeciętny turysta może dziś podziwiać Mount Everest, i jak wysoka tak naprawdę jest ta góra. Dlaczego rząd obraduje w maskach tlenowych oraz co to wszystko ma wspólnego z homoseksualistami. O tym w poniższym artykule.



Dlaczego Nepal?
Jest kilka powodów dla których ten niewielki kraj przyciąga wielu turystów. Pierwszym i najbardziej oczywistym są góry. Najwyższe na świecie. Tak zwany „trzeci biegun kuli ziemskiej”. Atrakcje? Od profesjonalnych wypraw dla alpinistów (mniej lub bardziej zaawansowanych; ostatnimi laty rozwinęło się niestety coś na kształt masowej turystyki wysokogórskiej, Mont Everest zdobyć może już niemal każdy, byle miał pieniądze; o zwyrodnieniach z tym związanych napiszemy w dalszej kolejności) do bardzo lekkich form obcowania z majestatem Himalajów, typu kawa na hotelowym tarasie z widokiem na ośmiotysięczniki lub lot samolotem nad najwyższą górą świata. Latałem, podziwiałem, polecam! Kawę na tarasie też piłem, a najwyższe szczyty mogłem podziwiać przez okno hotelowego pokoju. Rewelacja! Tym bardziej, że bez żadnego wysiłku; do hotelu krętą, górską drogą podwozi bus.

Himalaje
Pociąga nas to, co nieznane, tajemnicze. A właśnie taki bardzo długo był Nepal. Dziś, kraj ten, budując swą turystyczną popularność obficie korzysta z echa tamtych, nieodległych jeszcze czasów. Przypomina w tym Etiopię odizolowaną, skutecznie broniącą się przed europejskimi podbojami dzięki wyjątkowym warunkom geograficznym i nietuzinkowej sile oporu miejscowej ludności. Jeden z władców Nepalu (XVIII w.) mawiał, że „za Biblią przychodzi bagnet, a za handlarzem muszkiet”. Dlatego długie lata nie wpuszczano tu żadnych Europejczyków, nawet tych pokojowo i przyjaźnie nastawionych. W połowie wieku XIX, angielscy geodeci mierzyli wysokość himalajskich szczytów z odległości co najmniej 150 km, zza granicy indyjskiej, ponieważ odmówiono im wjazdu na teren Nepalu. To niewielkie, himalajskie państwo oparło się również sile brytyjskiej Kompani Wschodnioindyjskiej, tocząc w tej sprawie wojnę na początku XIX stulecia. Izolacja ta była możliwa oczywiście również dzięki warunkom geograficznym. Z północy, a po części ze wschodu i zachodu odgrodzeni wysokimi górami. Od południa nizinna granica z Indiami, do połowy XX wieku trudna do przebycia ze względu pas malarycznej dżungli. Dopiero zastosowanie chemicznych środków owadobójczych rozpylanych z samolotów, uczyniło ten teren łatwym do eksploracji.
Mount Everest
W 1852 r. ogłoszono, że szczyt, któremu nadano roboczą nazwę „Peak XV” ma 8840 metrów wysokości i jest najwyższym miejscem na kuli ziemskiej. Informacja ta rozpaliła wyobraźnię nie tylko alpinistów. Rozpoczęto starania w celu uzyskania pozwolenia na organizację wyprawy w Himalaje. W grę wchodziły dwa kraje, Nepal i Tybet. Oba długo opierały się pokusie chociażby najmniejszego otwarcia na świat. W międzyczasie najwyższej górze nadano angielską nazwę Mount Everest na cześć inicjatora badań Himalajów sir Georga Everesta. Sądzono wówczas, że szczyt nie ma swojej lokalnej nazwy. Dopiero w XX wieku Europejczycy mieli się dowiedzieć, że Tybetańczycy od dawna używają nazwy Czomulungma (oficjalna nazwa nepalska to Sagarmatha).
Zdeterminowani alpiniści próbowali różnych sposobów aby dostać się w okolice szczytu. W 1913 r. brytyjski oficer przekradał się w przebraniu tybetańskiego mnicha. Został rozpoznany i zatrzymany w odległości 65 km od Czomulungmy. Niecałą dekadę później dalajlama otworzył granice Tybetu dla wypraw alpinistycznych. No i się zaczęło. Kolejne ekspedycje atakowały górę od strony północnej. Bez powodzenia. Czekano więc na możliwość podejścia od południa czyli z terytorium Nepalu. Czekano aż do 1949 roku, kiedy to Nepal wpuścił pierwsze ekspedycje.

Patan – Nepal
Pierwszym zdobytym przez człowieka ośmiotysięcznikiem została Annapurna (8091 m.). W czerwcu 1950 r. dokonali tego dwaj francuscy alpiniści Maurice Herzog i Louise Lachenal. Wyprawa przebiegała w ciężkich warunkach, zdobywcy przypłacili to licznymi odmrożeniami i amputacją palców. Do dziś pozostaje trudną i niebezpieczną górą. Do 2005 r. zanotowano 103 wejścia i 56 przypadków śmierci! Pierwszego wejścia zimowego dokonali Polacy: Artur Hajzer i Jerzy Kukuczka, w lutym 1987 r.
Na wejście na najwyższy szczyt na świecie trzeba było poczekać jeszcze 3 lata. Mount Everest został zdobyty 29 maja 1953 przez Nowozelandczyka E.P. Hillary’ego i Szerpę N.B. Tenzinga.




Dodaj komentarz