Iran – notatki z podróży

Co warto zobaczyć i czy jest się czego bać? Jaki naprawdę jest Iran? Ile jest prawdy w tym, co próbują wmówić nam zachodnie telewizje?

Od czego jest turystyka, jeśli nie od tego, żeby zbliżać ludzi? Jedziemy, by zobaczyć na własne oczy. Spotykamy życzliwych ludzi, otwartych na kontakt ze światem. Uśmiechnięci i uczynni, zdają się odczuwać radość z naszego zaskoczenia. Jest bezpiecznie i sympatycznie. Normalnie. Zobacz: Wycieczka do Iranu.

iran_isfahan_mosty_stroj_kobiet_fot_krzysztofmatys

Iranki lubią wyglądać modnie. Isfahan.

Iran oczywiście ma swoje problemy. Między nami, a Persami istnieje, rzecz jasna, spora różnica kulturowa. Ale czy przeszkadza to turystom? Wcale! Musimy jedynie przestrzegać kilku reguł. Chodzi o ubiór i zakaz spożywania alkoholu. I już! To wszystko. Po spełnieniu tych warunków jesteśmy mile widzianymi gośćmi.

Turystów z Zachodu jest sporo. Spotykałem wielu Włochów, Niemców, Francuzów… Są też Polacy. Rozmawiałem ze specjalistami z branży. Hotele są zarezerwowane do ostatniego pokoju. Sprawdziłem na miejscu, w moich hotelach w Szirazie i Isfahanie wszystko było zajęte. Wystarczyło, że od kilku miesięcy w Europie media trochę inaczej pokazują Iran (nadzieje na porozumienie z Obamą) by turystyka ruszyła szeroką ławą. Zachód spragniony jest Iranu. Kusi sława starożytnej Persji i wspomnienia świetności czasów szacha.

Nie wszystko musimy rozumieć i akceptować. Iran to cywilizacja licząca tysiące lat. Dumni ludzie świadomi swojej historii. Nie zmienią się na nasze życzenie. Nie mam problemu z zaakceptowaniem ich prawa do podążania własną drogą.

iran_sziraz_ogrody_zabytki_wycieczki_fot_krzysztofmatys

Ogród w Szirazie

Krajobraz

Miejscami miałem wrażenie jakbym oglądał Egipt. Przez lata pobytu nad Nilem, przyzwyczaiłem się do tego widoku. Niemal identyczne przydrożne zakłady mechaniczne. Ulokowane w takich samych wąskich i surowych budynkach z cegieł. Tak samo bezładne i niedbające o estetykę. Podobne do tych w Syrii i Jordanii. Cecha Bliskiego Wschodu.

Na południu pustynia. Skalista, czerwieniejąca, przechodząca w pasma kamiennych gór. Daje się we znaki. W Szirazie i w Persopolis trafiłem na piaskową mgłę. Miejscowi mówią, że wieje aż z pustyni w Iraku, ale patrząc dookoła, mam wrażenie, że wystarczy i miejscowego piachu. Gorąco, słońce pali, ale ledwie jest niewidoczne. Krajobraz skryty w drobinkach kwarcu.

Na szczęście piasek szybko opada. Wtedy widać jak tu jest ładnie. Jeśli trafi się obniżenie terenu, to już z daleka w oczy rzuca się zieleń. To wieś lub miasto. Każdy od razu spostrzeże, że Irańczycy lubią ogrody. Szybko staje się to oczywiste i to bez zagłębiania się w historię, religię i architekturę Persji, dla których tutejsze ogrody zawsze miały szczególne znaczenie.

iran_teheran_bazar_herbaciarnia_fot_krzysztofmatys

Haj Ali Darvish Tea House. Najmniejsza herbaciarnia Iranu znajduje się na bazarze w Teheranie. Od ponad 100 lat działa na powierzchni 2 m².

Kaszan

Jadę zobaczyć wpisane na listę UNESCO Ogrody Fin (Bagh-e Fin). Właściwie muszę, bo to przecież najstarsze istniejące ogrody Persji (XVI wiek).  Za wysokimi murami dawnej twierdzy znajduje się to, co za opłatą udostępnia się zwiedzającym. Trochę drzew i zabytkowych budynków. Ale wcześniej, przy drodze i obok parkingu ogrody współczesne. Otwarte. Obok kanałów z wodą ułożone chodniki i platformy, na których rozkładają się całe rodziny. Jesteśmy tam w porze śniadania. Dwaj Irańczycy, z którymi podróżuję szybko zaściełają koc, wyjmują sangak – charakterystyczny irański chleb z dziurkami, ogórki i pomidory. Na półmisku ląduje ser, w termosie jest herbata. Zdejmujemy buty i siadamy. Dookoła nas, w cieniu kwitnących krzewów, to samo robi wielu Persów. Przyszli tu lub przyjechali, może z daleko, po to by zjeść śniadanie w ogrodzie. Zieleń to radość, zieleń to raj.

Miejscowi mówili, że muszę zobaczyć Kaszan. Że poza ogrodami są tu słynne,  piękne domy. Już w pierwszym zabytku wiem, że warto było. To dom rodziny Borudżerdów (Khan-e Borujerdi). W rzeczywistości całkiem spory pałacyk. Dobry przykład rezydencjonalnej architektury perskiej. Trafiam na słoneczny poranek, idealne warunki do fotografowania. Od razu za drzwiami (bilet jak zwykle 150 000 RLS) niewielki basen, mały ogród i śliczna fasada. To wizytówka tego budynku. Dalej nie jest już tak pięknie. Obiekt jest podniszczony, przydałaby się renowacja (zresztą nie tylko tu, spora część zabytków Iranu wymaga restauracji).

iran_kaszan_dom_Khan-e Borujerdi_fot_krzysztofmatys

Kaszan. Khan-e Borujerd

Isfahan

Zielone miasto. Duże, liczy około 2 mln mieszkańców. Tu, gdzie dookoła pustynie sprawia to wyjątkowe wrażenie. Zresztą w ogóle Isfahan dobrze się prezentuje. Przyjechałem tu z Szirazu. Różnicę widać od razu. Ładniej. Miasto musi być ważnym gospodarczym ośrodkiem. Wcześniej przyzwyczaiłem się do widoku starych samochodów. Na ulicach dominują Peugeoty sprzed trzydziestu lat. Również w stołecznym Teheranie. To efekt nałożonego na Iran embarga. W Isfahanie zobaczyłem pierwsze nowe i luksusowe auta. Przed drobnymi blacharskimi uszkodzeniami zabezpieczone w zabawny sposób. Wyobraźcie sobie białe, nowiutkie BMW X3 pooklejane dookoła niebieskimi gąbeczkami. Najczęściej i tak na nic się to zdaje, bo gdzieś poniżej takiego zmyślnego mini zderzaka widnieje ohydna rysa – świadectwo tutejszych drogowych reguł. Jeśli chodzi o ruch uliczny, to wiele już widziałem. Kair czy Waranasi nie maja sobie równych. Ale i irańskie miasta mogą wprawić w osłupienie. Mili i sympatyczni Persowie za kierownicą zdają się zapominać o regułach „taarof”. Nie ustąpią i nie przepuszczą. Wygląda to na całkowity brak empatii. Można stać godzinę czekając na włączenie się do ruchu, nikt się nie zatrzyma i nie wpuści. Trzeba wymusić, zajechać drogę i zablokować ruch na niemiłosiernie zatłoczonej trzypasmówce ustawiając samochód w poprzek jezdni. I wtedy okaże się, że jednak jakieś reguły obowiązują. Nikt nie będzie złorzeczył, trąbił i krzyczał. Wszyscy grzecznie poczekają aż zrobimy to, co zamierzaliśmy.

Isfahan ma kilka wspaniałych zabytków. Zacząłem od Czehel Sotun, czyli słynnego Pałacu Czterdziestu Kolumn. Nazwę zawdzięcza smukłym filarom wyciętym kilkaset lat temu z libańskich cedrów. Co prawda jest ich tylko dwadzieścia, ale drugie tyle odbija się w rozciągającym się u stóp pałacu ogrodowym basenie. W środku budynku piękne malowidła w stylu perskich miniatur. Obok motywów ukazujących uroki życia (piękne kobiety w pełnych zieleni ogrodach) uwagę zwracają sceny wychwalające potęgę władców. O łaskę prosi król Indii. Mamy tam cała mozaikę kultur. Przed dworem cesarza tańczą Gruzini, a rękę po pomoc wyciąga zarządca Turkmenistanu.

iran_isfahan_meczet_sheikh_lotfollah

Meczet Sheikh Lotfollah w Isfahanie. Początek XVII wieku, dynastia Safawidów.

Kolejny atut Isfahanu – wielki plac Majdan-e Szah, podobno drugi pod względem wielkości na świecie po chińskim Tian’anmen. Olbrzymi i pełen uroku. Wycieczki zwiedzają pałac królewski (Ali Qapu) oraz Meczet Piątkowy, jeden z najstarszych i najpiękniejszych w Iranie.

W Isfahanie koniecznie zobaczyć trzeba dwa zabytkowe mosty o szczególnej, pięknej architekturze. Wieczorami gromadzi się tam mnóstwo osób i kwitnie życie towarzyskie.

Polacy mogą też być zainteresowani wizytą na ormiańskim cmentarzu, gdzie znajduje się kwatera polska. To właśnie w Isfahanie przez kilka lat przebywały dzieci, które uratowano wywożąc z ZSRR razem z armią Andersa. Pochowany jest też Teodor Miranowicz – poseł Rzeczpospolitej, który zmarł w Iranie w 1686 roku.

iran_sziraz_nasir al molk

Sziraz. Meczet Różowy

Miasto to jest jednym z centrów chrześcijaństwa. W prestiżowej i drogiej części Isfahanu znajduje się ormiańska dzielnica i duży kościół z XVII wieku. Obok niego niewielkie, ale bardzo interesujące muzeum, w którym zobaczyć możemy, m.in. najmniejszą na świecie książkę, o wadze 0,7 grama (rękopisy, kodeksy i księgi są specjalnością Ormian). W gablotach eksponowane są przywileje nadawane Ormianom przez szachów perskich. Byli cenionymi specjalistami, zajmowali się handlem i finansami, byli mile widziani w wielu krajach. Stworzyli prężne ośrodki gospodarcze od Polski i Litwy, po Indie i Chiny.

Sziraz i Persepolis

W Szirazie jest lotnisko. Tu przylatują samoloty z Teheranu. Standardowa wycieczka wygląda tak, że w jedną stronę jest przelot, a z powrotem już przejazd autokarem, zwiedzając po drodze Jazd, Isfahan, Kaszan i oczywiście Persepolis. To ostatnie miejsce jest jedną z głównych atrakcji Iranu. Wielki ośrodek starożytnej Persji. Założony w 518 r. p.n.e. przez Dariusza I. Uczą się o nim dzieci w szkole. Nic więc dziwnego, że przyciąga turystów z całego świata. Obejście rozległego obszaru może zając kilka godzin. Na pewno warto też zobaczyć odległą o 15 minut jazdy nekropolię Naqsz-e Rostam, gdzie w pionowej skale wykuto grobowce władców.

iran_persopolis_groby_nekropolia_Naqsz-e Rostam_fot_krzysztofmatys

Królewskie groby Naqsz-e Rostam

A Sziraz? Ma trochę perskiej architektury sprzed kilkuset lat. Tu właśnie robione są słynne fotografie, na których wnętrze meczetu mieni się wieloma kolorami. Taki widok zastaniemy rano w Nasir al-Molk (meczecie Różowym). Przy wejściu do obiektu jest budka z biletami. Pracuje w niej interesujący starszy pan. Jego pasją są widokówki z różnych stron świata. Ma też trochę z Polski. Brakowało mu z widokiem Białegostoku, więc wysłałem. Mam nadzieję, że dotrze.

Jaki jest Iran?

Robiłem sporo zdjęć, także ludziom. Nikt nie protestował, nie obrażał się. Wręcz odwrotnie, uśmiechali się, machali z sympatią. Również kobiety! Kierując się powszechnymi wyobrażeniami o Iranie, można by spodziewać się czegoś zupełnie innego. Na bazarze w Teheranie chcę zrobić zdjęcie ładniej kobiecie. Widząc to, uśmiecha się zalotnie. Tego typu sytuacje zdarzały się wielokrotnie, w metrze, w sklepach, na ulicy. Znam dobrze obszar Bliskiego Wschodu. Muzułmanie często protestują, ukrywają twarze, nie chcą zdjęć, obruszają się. Ale nie w Iranie! Tu kobieta ma chustkę na głowie, ale jest wystrojona i świadoma swojej urody.

iran_persja_persepolis_fot_krzysztofmatys

Persepolis

W metrze są wagony i części peronów wydzielone tylko dla kobiet. Mężczyźni tam nie wchodzą. Ale kobiety do przedziałów męskich już jak najbardziej. Widziałem wielokrotnie samotne kobiety, starsze i młodsze, podróżujące wśród mężczyzn. Nikogo to nie gorszyło, nikt nie zwracał na to uwagi.

Rozmawiam z miejscowymi. Pytam o alkohol, o rozrywki, o życie nocne w Teheranie. Mówią z grubsza to samo. Jest Iran oficjalny, państwowy oraz prywatny, domowy. Zakazany alkohol jest do kupienia na czarnym rynku. Dzwonisz i za godzinę masz z dostawą we wskazane miejsce. Tańce i tego typu rozrywki – również w domu, przy zaciągniętych zasłonach. Sprawia to wrażenie dwóch równoległych rzeczywistości. Mam nieodparte skojarzenie z Polską ostatnich dekad PRL-u, kiedy nikt poza funkcjonariuszami reżimu nie traktował poważnie oficjalnych haseł o jedynie słusznej drodze.

Ale uwaga! Niezależnie od tego wszystkiego, Persowie są bardzo dumni ze swojego kraju. Świadomi długiej historii i liczącej tysiące lat cywilizacji. O przekazie zachodnich mediów na temat Iranu, nie mówią inaczej, jak „propaganda”. I trzeba przyznać uczciwie, że mają w tym sporo racji.

Nie roszczę sobie prawa do pełnej wiedzy o dzisiejszej Persji. Nie znam jej w takim stopniu, jak na przykład Gruzji czy Armenii. Ale to, co tam zdążyłem zobaczyć, utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to bezpieczny, gościnny i przyjazny turystom kraj. Śmiało można jechać! Polecam! Wycieczka do Iranu.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys

Zobacz także: Iran się zmienia oraz Iran. Relacja z wycieczki.

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Opinie o naszym biurze

Najnowsze komentarze

Newsletter