Pierwszy raz pojechaliśmy za granicę z Matys Travel. Były pewne obawy. Dotychczas mieliśmy pewne doświadczenia wyłącznie z wielkimi biurami podróży. Rzeczywistość przerosła wszelkie nasze oczekiwania. Byliśmy w lutym 2025 roku na Kubie. To było niesamowite ! Doskonale ułożony program imprezy. Trasa objazdu na Kubie wyczerpująca ale dająca szansę zobaczenia wszystkiego co na Kubie warto obejrzeć. Organizacja imprezy profesjonalna pod każdym względem. Żadnych potknięć. Wszystko dopilnowane i na czas. Opieka pilotek doskonała. Magda od wylotu z Polski wszystkiego dopilnowywała nie tracąc nad niczym kontroli. Nie zapominała też jak ważny jest dobry nastrój uczestników i atmosfera w grupie. Kubańska przewodniczka Ania była bez granic kompetentna i elokwentna. To ona otworzyła nam oczy na prawdziwą, nie tylko tą pocztówkową Kubę. Efektem - niezapomniane wrażenia, znacznie ponad przedwyjazdowe oczekiwania. Teraz czas na ciąg dalszy. Szykujemy się do kolejnego wyjazdu z Waszym biurem. Dziękujemy i pozdrawiamy.
Najsłynniejsze w Petrze
Wąwóz czyli po arabsku Sik. Ma 1,5 km długości, miejscami tylko 3 metry szerokości i pionowe, wysokie nawet na 180 metrów ściany. Każdy turysta odwiedzający Petrę musi nim przejść (lub przejechać dorożką). Przed dwoma tysiącami lat tędy wjeżdżały liczne karawany. Wykute w skale przedstawienie jednej z nich zachowało się na ścianie wąwozu. Sam korytarz jest atrakcją, ale największa czeka na jego końcu. Z bardzo wąskiego, całkowicie zacienionego miejsca nagle wychodzi się na otwartą przestrzeń. Oto przed nami Petra i jej najsłynniejszy zabytek, Chazne al Faraoun, czyli Skarbiec Faraona.
Jeśli chcemy zobaczyć najważniejsze miejsca Petry i dotrzeć aż do wysoko położonego Klasztoru, czeka nas jakieś 8 godzin zwiedzania. Męczące, ale na szczęście można wynająć osiołka, a w przerwie napić się kawy bądź zimnego piwa. Pięknie jest w Petrze.
Skarbiec to nazwa nadana przez miejscowych Beduinów. Tak niezwykła budowla w porównaniu z ich prostymi namiotami, kojarzyła się z wielką potęgą i bogactwem dawnych faraonów. Łupy spodziewano się znaleźć w wieńczącej budynek urnie. Było jednak wysoko (40 metrów) i ni jak się tam dostać, więc ostrzelano ją przynajmniej solennie w nadziei, że rozpadnie się wysypując drogocenną zawartość. Niestety, żadnych skarbów nie znaleziono. Zostały za to ślady po kulach. Budynek ten powstał, podobnie jak większość tych najznamienitszych, w okresie przełomu er i mógł być przeznaczony na grobowiec jednego z władców Petry.
Zwiedzałam Jordanię w 2000r. Byłam w jej najwspanialszych miejscach: Górze Nebo – nasz papież zasadził drzewko oliwne, Petrze – wspaniała/ zwiedzałam przy 50 stopniach upału/, oraz w Akabie – cudowna rafa koralowa.
Pozdrawiam – krakowianka
Urzekła mnie twoja historia 🙂